W Krakowie i okolicach

Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa ma problemy prawne

Posted by jw w dniu Wrzesień 18, 2008

Lustracyjna czystka elit Krakowa

GW

Z ponad stu członków elitarnego Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa prezydent Lech Kaczyński odwołał ponad dwudziestu, m.in. Józefę Hennelową, bp Tadeusza Pieronka i prof. Jacka Woźniakowskiego. Powód? Brak oświadczeń lustracyjnych.

Lista odwołanych członków SKOZK: Arendarski Andrzej, Dunikowski Marek, Görlich Krzysztof, Gil Mieczysław, Hennelowa Józefa, Kaszyński Stanisław, Kornowski Wojciech, Kydryńska Aleksandra, Lassota Józef, Małkiewicz Adam, Meysztowicz Jerzy, Ochman Wiesław, Pacuk Stanisław, Pieronek Tadeusz, Popiela Tadeusz, Radwański Kazimierz, Russek Joachim, Rybarska Maria, Skoczek Tadeusz, Szklarczyk Bogusław, Terentiew Nina, Woźniakowski Jacek, Zachwatowicz Krystyna.

Prof. Franciszek Ziejka, przewodniczący SKOZK: – Nie znam jeszcze wszystkich nazwisk. Z Kancelarii Prezydenta dotarła do nas informacja, że pod koniec ub. tygodnia wysłano do nas pocztą pismo w tej sprawie. Do tej pory nic jednak nie dotarło, choć odwołania docierały do członków jeszcze w wakacje.

——————–

Wassermann: członkowie krakowskiego komitetu nie zastosowali się do przepisów prawa

.Zbigniew Wassermann (PiS) uważa, że członkowie Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa „nie dotrzymali prawa”, dlatego jedynym wyjściem było ich odwołanie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Kownacki: prezydent nie decydował o odwołaniu członków SKOZK

Prezydent Lech Kaczyński nie odwołał członków Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, miejsca w Komitecie stracili oni z mocy prawa – powiedział dziś szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki.

———————-

Nielegalnie działał w III RP?

Dziennik Polski

„Dwadzieścia trzy osoby nie będą już zasiadać w Społecznym Komitecie Odnowy Zabytków Krakowa, bo nie złożyły w terminie oświadczenia lustracyjnego. Prezydent Lech Kaczyński może mieć problemy z powołaniem nowych członków komitetu, gdyż obowiązująca od 1985 r. ustawa o Narodowym Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa przyznaje to prawo… nieistniejącej już Radzie Państwa.

Wprawdzie regulamin Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa z 2001 r. mówi, że jego władze i członków powołuje i odwołuje prezydent RP, ale być może cały SKOZK działa bezprawnie. Aktem wyższego rzędu niż regulamin komitetu jest bezspornie ustawa o NFRZK, a ona powierza Radzie Państwa powołanie kierownictwa i członków SKOZK. Rada Państwa – przypomnijmy – funkcjonowała w PRL, a przez długie lata jej przewodniczącym był prof. Henryk Jabłoński, pierwszy szef SKOZK.

Wobec pytania: czy SKOZK działa bezprawnie, drugorzędne znacznie ma kwestia utraty członkostwa przez 23 członków komitetu, gdyż nie złożyli w terminie oświadczenia lustracyjnego. Termin upłynął w większości przypadków na przełomie pierwszego i drugiego kwartału tego roku, czyli kilka miesięcy temu.

– Z mocy prawa w dniu, w którym minął termin na złożenie oświadczenia, wszyscy oni automatycznie przestali pełnić funkcję członka SKOZK – mówi Maciej Wilamowski, dyrektor biura SKOZK. – To wynika z ustawy lustracyjnej – dodaje. ”

Rada komitetowi nie przeszkadza

Dziennik Polski

Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa działa w oparciu o ustawę z kwietnia 1985 r., która Radzie Państwa daje prawo do powoływania i odwoływania kierownictwa i członków tej instytucji. Konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek uważa, że to niedopuszczalne.

Dla warszawskiego konstytucjonalisty nie ulega wątpliwości, że dzisiaj, prawie 20 lat od zlikwidowania Rady Państwa, nie powinna istnieć żadna ustawa, w której wymieniany byłby ten organ komunistyczny. – Dziwię się każdemu, kto tego nie rozumie i godzi się na funkcjonowanie w ustawodawstwie wolnej Polski Rady Państwa – mówi prof. Winczorek.

– Zasada prawidłowej legislacji nakazuje najpierw znowelizować ustawę, a potem uchwalać regulamin. To abecadło legislacyjne – przypomina prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Prof. Chmaj twierdzi jednocześnie, że prezydent ma prawo powoływać członków SKOZK, bo z urzędu przejął uprawnienia Rady Państwa. – To jednak, że nadal komitet działa w oparciu o ustawę z 1985 r., świadczy o jakości kultury prawnej tego gremium – uważa nasz rozmówca.

Advertisements

komentarzy 15 to “Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa ma problemy prawne”

  1. nfajw said

    A co z szefem SKOZK ?
    http://www3.uj.edu.pl/alma/alma/100/13.pdf
    To co pisał w swoim pamiętniku odnalezionym ostatnio w garażu nie zgadza się z tym co pisali esbecy. Ale czy to jest argument ?
    Nie ma też zgodności miedzy tym co pisali profesorowie UJ a tym co było naprawdę i te niezgodności m.in. szef SKOZK jako b. rektor ukrywał w sejfach i nie można nawet porównać tych niezgodności aby je udokumentować publicznie.
    Czy raczej nie powinien być szefem Elitarnego Klubu Ukrywających Prawdę ?

  2. nfajw said

    http://dzis.dziennik.krakow.pl/public/?2008/09.19/Kraj/10/10.html
    Dziennik Polski
    „Jak ustaliliśmy, nieistniejąca Rada Państwa powołuje Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa
    Nielegalnie działał w III RP?

    Dwadzieścia trzy osoby nie będą już zasiadać w Społecznym Komitecie Odnowy Zabytków Krakowa, bo nie złożyły w terminie oświadczenia lustracyjnego. Prezydent Lech Kaczyński może mieć problemy z powołaniem nowych członków komitetu, gdyż obowiązująca od 1985 r. ustawa o Narodowym Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa przyznaje to prawo… nieistniejącej już Radzie Państwa.

  3. nfajw said

    Z zasiadania w Komitecie zrezygnował prof. Zoll.Zapewne miał w nim pilnować spraw prawnych a tu się okazuje, że z prawem było na bakier. Wiec dobrze, że już nie zasiądzie. Zresztą jak on jest w stanie zasiadać jednocześnie na tylu stołkach ? Niejeden cyrkowiec by tego nie potrafił.

  4. nfajw said

    Kraków kontra prezydent
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5714097,Krakow_kontra_prezydent.html
    List Krzysztofa Kozłowskiego do prezydenta

    „Szanowny Panie Prezydencie,

    z przykrością zmuszony jestem prosić Pana Prezydenta o niezwłoczne skreślenie mnie z listy członków Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Czynię to w imię solidarności z moimi Kolegami ze SKOZK, którzy padli ofiarą nieprzemyślanej ustawy lustracyjnej. Nie stworzyła ona żadnego skutecznego mechanizmu na miejsce Sądu Lustracyjnego, natomiast skłania do lustrowania nie tyle ludzi politycznie odpowiedzialnych za Kraj, co merytorycznie Bogu ducha winnych członków Społecznego Komitetu. W efekcie miejsce w SKOZK utracili na wskroś porządni ludzie, a ja, który wedle absurdalnych przepisów ustawy miałbym być funkcjonariuszem organów bezpieczeństwa PRL (bo wszedłem w mundurowe struktury MSW na polecenie premiera Mazowieckiego już w marcu 1990 r.), mogę nadal pracować w SKOZK. Otóż, nie chcąc stawiać Pana Prezydenta w tak niezręcznej sytuacji, domagam się odwołania mnie ze składu SKOZK.

    Z wyrazami szacunku

    Krzysztof Kozłowski”

  5. nfajw said

    PO BRONI KRAKOWSKIEGO KOMITETU OCHRONY ZABYTKÓW
    http://www.tvn24.pl/-1,1565410,0,1,prezydent-straci-45nbspmilionow,wiadomosc.html

  6. nfajw said

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6850292,Znani_i_oddani_odwolani_ze_SKOZK_u.html

    Znani i oddani odwołani ze SKOZK-u

    Małgorzata Skowrońska 2009-07-22, ostatnia aktualizacja 2009-07-23 09:10:11.0

    To czystka polityczna – komentuje Kazimierz Kutz odwołanie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego 13 członków SKOZK-u. Kancelaria Prezydenta tłumaczy, że odwołując ich i mianując 66 nowych, chciała „usprawnić pracę komisji”

    W listach z odwołaniem, jakie otrzymali byli już członkowie Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, poza suchą informacją nie podano powodów tej decyzji. Lech Kaczyński postanowił (13 lipca br.) o odwołaniu 12 osób. Na tej liście znaleźli się: prof. Andrzej Zoll (prawnik), Stanisław Handzlik (krakowski opozycjonista w PRL-u, radny sejmiku małopolskiego), Kazimierz Kutz (reżyser, senator), Krzysztof Jasiński (założyciel i dyrektor Teatru STU), o. Marek Augustyn (franciszkanin), prof. Tadeusz Grabiński (były rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie), dr Anna Oberc (kierowała Filharmonią Krakowską), Tomasz Szczypiński (były poseł i wiceprezydent Krakowa), związany z PSL Jan Kubik oraz byli doradcy i współpracownicy Aleksandra Kwaśniewskiego: Andrzej Kurz, Edward Szymański, Jerzy Adamik. Tydzień wcześniej odwołanie otrzymał Tadeusz Prokopiuk, były sekretarz SKOZK-u.

    Zaskoczony przewodniczący

    – Jestem bardzo zaskoczony tymi odwołaniami. Nikt z Kancelarii Prezydenta nie konsultował ze mną tej decyzji. Nie rozumiem, dlaczego wśród odwołanych znaleźli się oddani Krakowowi Zoll czy Handzlik czy szczególnie zaangażowani w sprawy komitetu panowie Kurz i Prokopiuk – mówi prof. Franciszek Ziejka, przewodniczący SKOZK-u.

    W Kancelarii Prezydenta nie ma z kim rozmawiać o powodach odwołania. Piotra Kownackiego, szefa kancelarii, prezydent odesłał na urlop, a Ryszard Legutko, delegowany przez Lecha Kaczyńskiego do zajmowania się sprawami SKOZK-u, jest już w europarlamencie (wczoraj nie odbierał telefonu). Biuro prasowe przygotowało jedynie oświadczenie, w którym czytamy: „(…) Decyzja Prezydenta RP związana jest z koniecznością usprawnienia prac Komitetu. Prezydent (…) odwołał osoby, które powołano w skład Komitetu w 2001 roku w związku z pełnieniem funkcji w administracji państwowej (w tym także w Kancelarii Prezydenta RP), a które obecnie funkcji tych już nie pełnią, a także osoby, które z przyczyn leżących po ich stronie w ostatnich latach nie przejawiały aktywności w pracach Komitetu”.

    Czy to wystarczające wyjaśnienie? Prof. Ziejka twierdzi, że nie. – Nie podano żadnych konkretnych powodów. A na liście znajdują się też ci, którzy aktywnie działali na rzecz ochrony krakowskich zabytków. Na przykład Edward Szymański za swoje zasługi otrzymał Medal Cracoviae Merenti – twierdzi prof. Ziejka.

    Nie byliśmy miłośnikami PiS-u

    Sami odwołani są przekonani, że nie chodzi tu o usprawnienie prac, ale o politykę. – Nawet nie byłem zaskoczony decyzją prezydenta. To czystka polityczna. Wszyscy, którzy znaleźli się na liście, nie są miłośnikami PiS-u. Przypadek? – pyta Kazimierz Kutz. Andrzej Zoll dodaje, że „choć do aktywnych członków nie należał, to Kraków i ochrona zabytków są mu bliskie, a SKOZK zawsze mógł na niego liczyć”.

    Czym skończy się wrzawa wokół SKOZK-u? Prof. Ziejka mówi o plusach i minusach prezydenckich decyzji. – Udało nam się powiększyć grono SKOZK-u o specjalistów w dziedzinie historii i ochrony zabytków oraz autorytety. Prezydent mianował 66 członków w 95 proc. z listy, jaką przygotowaliśmy. Nominacje zapewnią płynność prac komisji. To na pewno plus – twierdzi (na tej liście znaleźli się m.in.: kard. Stanisław Dziwisz, prof. Karol Musioł, prof. Maria Dzielska i Adam Bujak). Przewodniczący SKOZK-u dodaje jednak, że komitet wplątany w politykę może stracić na swoim autorytecie.

    malgorzata.skowronska@krakow.agora.pl

    Małgorzata Skowrońska

  7. nfajw said

    ZMIANY W SKŁADZIE SKOZK

    http://www.skozk.krakow.pl/new/index.php

    Informujemy, że w dniu 13 lipca 2009 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński dokonał w drodze zarządzenia zmian w składzie Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, powołując:

    – na zastępcę przewodniczącego Komitetu: prof. dr hab. Marię DZIELSKĄ,
    – na członków Komitetu: Andrzeja BARAŃSKIEGO, prof. dra hab. Aleksandra BÖHMA, dr Monikę BOGDANOWSKĄ, Adama BUJAKA, prof. dra hab. Andrzeja CHWALBĘ, dra Piotra DARDZIŃSKIEGO, dra Pawła DETTLOFFA, Leszka DŁUGOSZA, Artura DMOCHOWSKIEGO, dra Wojciecha DRELICHARZA, prof. dra hab. Jacka DUBIELA, JE ks. kard. Stanisława DZIWISZA, Leszka ELEKTOROWICZA, Marka EMINOWICZA, dra Janusza FIRLETA, dra Jana FRANCZYKA, Adama GRYCZYŃSKIEGO, prof. dra hab. Jerzego JASIEŃKO, dra Adolfa JUZWENKO, prof. dra hab. Michała KLEIBERA, dra hab. Krzysztofa KOEHLERA, dra Waldemara KOMOROWSKIEGO, Mikołaja KORNECKIEGO, prof. dr hab. Grażynę KORPAL, prof. dr hab. Marię KORYTOWSKĄ, dr Roberta KOSTRO, Michała KOZIOŁA, doc. dra hab. Romana KOZŁOWSKIEGO, Pawła KUBISZTALA, prof. dra hab. Lechosław LAMEŃSKIEGO, dra Marka ŁUKACZA, Janusza MAKUCHA, Jerzego MILLERA, prof. dr hab. Annę MITKOWSKĄ, prof. dra hab. Karola MUSIOŁA, Czesława NIEMCZYŃSKIEGO, Michała NIEZABITOWSKIEGO, dra hab. Zdzisława NOGĘ, Ritę PAGACZ-MOCZARSKĄ, Irenę PALCA, prof. dra hab. Michała PARCZEWSKIEGO, dra Pawła PENCAKOWSKIEGO, prof. dra hab. Stanisława RODZIŃSKIEGO, Halinę ROJKOWSKĄ, dra hab. Mieczysława ROKOSZA, prof. dra hab. Andrzeja ROTTERMUNDA, dra hab. Michała ROŻKA, dra Arkadego RZEGOCKIEGO, Andrzeja SIWKA, Lilianę SONIK, Michała STERNICKIEGO, dr Aldonę SUDACKĄ, prof. dr hab. Stanisławę SURDYKOWSKĄ, prof. dra hab. Andrzeja SZCZEKLIKA, dra Krzysztofa SZCZERSKIEGO, prof. dra hab. Ryszarda TADEUSIEWICZA, prof. dra hab. Andrzeja TOMASZEWSKIEGO, ks. prof. dra hab. Jacka URBANA, dra hab. Marka WALCZAKA, dra Antoniego WEYSSENHOFFA, dra hab. Tomasza WĘCŁAWOWICZA, dra Krzysztofa WIELGUSA, dra Mariana WOŁKOWSKIEGO-WOLSKIEGO, Emila ZAITZA, Jerzego ZBIEGIENIA.

    Z prośbą o powołanie nowych członków wystąpiło do Prezydenta RP w drodze specjalnej uchwały zebranie plenarne SKOZK w dniu 11 grudnia 2008 r., wskazując na pilną konieczność zapewnienia Komitetowi ciągłości pracy. Poprzednich zmian w składzie SKOZK dokonał Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, powołując nowy skład Komitetu w 2001 r. i dokonując jego uzupełnienia w 2003 r. Od tego czasu do wiosny 2009 r. skład Komitetu uległ zmniejszeniu (z przyczyn naturalnych, z powodu rezygnacji lub wygaśnięcia członkostwa w następstwie niezłożenia przewidzianych ustawą oświadczeń lustracyjnych) ze 130 do 79 członków. Po obecnych zmianach w Komitecie zasiadać będą 133 osoby.

    Jednocześnie Prezydent RP Lech Kaczyński odwołał ze składu SKOZK dotychczasowych zastępców przewodniczącego Komitetu: Jerzego ADAMIKA, doc. Andrzeja KURZA, Edwarda SZYMAŃSKIEGO, oraz członków Komitetu: o. Marka AUGUSTYNA, prof. dra hab. Tadeusza GRABIŃSKIEGO, Stanisława HANDZLIKA, Krzysztofa JASIŃSKIEGO, Jana KUBIKA, Kazimierza KUTZA, dr Annę OBERC, Tomasza SZCZYPIŃSKIEGO, prof. dra hab. Andrzeja ZOLLA.

  8. nfajw said

    Legutko vs Ziejka w sporze wokół odwołania 12 członków SKOZK

    http://wyborcza.pl/1,91446,6853675,Legutko_vs_Ziejka_w_sporze_wokol_odwolania_12_czlonkow.html

    B. sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, prof. Ryszard Legutko zarzucił w czwartek przewodniczącemu Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa (SKOZK) prof. Franciszkowi Ziejce kłamstwo ws. okoliczności odwołania 12 członków komitetu. Według Legutki, Ziejka powinien podać się do dymisji.

    Słowa prof. Legutki na ten temat są zwykłym kłamstwem, które nie zasługuje nawet na komentarz – ocenił z kolei prof. Ziejka. Jak ujawnił PAP, pisze pismo z prośbą o możliwość spotkania z prezydentem.

    Różnicę zdań i emocje między profesorami wywołała sprawa zmian personalnych w składzie SKOZK dokonanych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Prezydent powołał ostatnio 66 nowych członków SKOZK, co spotkało się z aprobatą władz komitetu, ale odwołał też 12 osób, w tym trzech zastępców przewodniczącego, co skrytykował przewodniczący SKOZK.

    Listę osób powoływanych w skład komitetu przez prezydenta przygotowywał i konsultował z władzami komitetu prof. Legutko. Jednak – jak powiedział w środę prof. Ziejka – nie informował on komitetu o zamiarze odwoływania kogokolwiek.

    „Oświadczenie pana prof. Ziejki jest oświadczeniem kłamliwym. Używam tego słowa w dużym wzburzeniu, z wielką przykrością, a nawet bólem. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, że dla mnie pan prof. Ziejka stracił właściwości honorowe” – powiedział prof. Legutko na konferencji prasowej w czwartek w Krakowie.

    Według niego, z komitetem konsultowano nie tylko powołania, ale i odwołania członków SKOZK; podczas konsultacji odwołań z prof. Ziejką nie było pełnej zgody tylko co do jednej osoby – wiceprzewodniczącego Andrzeja Kurza. Według Legutki, prof. Ziejka miał pozytywnie oceniać jego osobę i pracę w SKOZK.

    „Pan prezydent nie zdecydował się powołać pana doc. Kurza od nowa z uwagi na to, że jest to osoba, która b. źle zasłużyła się dla kultury polskiej i środowiska intelektualnego choćby w stanie wojennym” – powiedział prof. Legutko. „Dla kogoś z mojego pokolenia, nazwisko Andrzej Kurz w latach 70. i 80. to było nazwisko groźne” – ocenił.

    Dodał, że nie rozumie powodów obecnego postępowania szefa SKOZK, sugerując, że „być może są to silne antypatie polityczne”.

    Już w środę prof. Legutko, obecnie eurodeputowany PiS, tłumaczył, że konsultacje ws. odwołań prowadził z prof. Ziejką, osobiście, w gabinecie szefa SKOZK. „Profesor uznał te odwołania i był z nich zadowolony” – zapewniał w środę prof. Legutko, który na czwartkowej konferencji prasowej podtrzymał swoje słowa.

    Wyjaśnił też na konferencji, że obydwaj zgodzili się, iż kryterium odwołań powinien być jeden z trzech powodów: wieloletnia absencja w pracach komitetu, tocząca się wobec osoby sprawa karna lub konflikt interesów między pracą w SKOZK, a sprawowaną gdzie indziej funkcją lub prowadzoną działalnością.

    Oświadczenie w tej sprawie wydał też w czwartek przewodniczący SKOZK prof. Ziejka. „Słowa (pro. Legutki) w sprawie rzekomej mojej zgody na odwołanie 12 członków SKOZK od początku do końca są zwykłym kłamstwem, które na dobrą sprawę nie zasługuje nawet na komentarz” – napisał.

    „W ciągu wieloletniej mojej działalności publicznej, jako rektora UJ a także Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, nigdy nie uciekałem się do mówienia nieprawdy. () Nie jestem politykiem, który musiałby ratować swoją skórę poprzez zrzucanie odpowiedzialności za swoje polityczne decyzje na innych” – napisał prof. Ziejka.

    Podkreślił, że żałuje, iż „doszło do tak przykrego naruszenia dobrych obyczajów między dwoma profesorami Uniwersytetu Jagiellońskiego”. „Wygląda na to, że raz jeszcze w tym wypadku sprawdza się zasada, iż wraz z chwilą przejścia z uczelni do polityki ludzie często zapominają o kanonach Akademickiego Kodeksu Etycznego” – zakończył szef SKOZK.

    „Moja wypowiedź jest wypowiedzią prawdziwą, kładę całą swoją reputację jako gwarancję” – ripostował prof. Legutko. „To czy ja jestem politykiem, stróżem nocnym, czy gwiazdą muzyki rozrywkowej nie ma najmniejszego znaczenia dla prawdziwości bądź fałszywości wypowiadanych poglądów” – podkreślił.

    SKOZK istnieje od 1978 r. Jego działalności, zgodnie z ustawą, patronuje prezydent RP; od 1989 r. – prezydent, który powołuje członków komitetu. To za pośrednictwem Kancelarii Prezydenta płyną z budżetu centralnego pieniądze na Narodowy Fundusz Rewaloryzacji Zabytków Krakowa, które SKOZK rozdziela. W tym roku jest to ponad 44,5 mln zł.

    Skład komitetu nie był uzupełniany od 2003 r. Od tego czasu SKOZK z powodu śmierci członków, rezygnacji lub niezłożenia oświadczeń lustracyjnych zmniejszył się ze 130 do 79 osób. Po ostatnich nominacjach liczba członków komitetu wzrosła do 133 osób.(PAP)

  9. nfajw said

    Aktualności | Kraj 2009.07.24 06:00 Prof. Ziejka zaakceptował zmiany

    http://www.dziennikpolski24.pl/Artykul.100+M5542199094a.0.html

    ROZMOWA. Z prof. RYSZARDEM LEGUTKĄ o SKOZK-u

    Czy odwołując 12 osób ze Społecznego Komitetu Ochrony Zabytków Krakowa prezydent Lech Kaczyński chciał dokonać politycznych czystek, jak napisała jedna z gazet?

    – To wyjątkowo niemądre i fałszywe stwierdzenie. Chcę przypomnieć, że powoływanie i odwoływanie członków SKOZK-u, jego składu i przewodniczących, to wyłączna kompetencja prezydenta. W dodatku wcześniej i prezydent Lech Wałęsa, i prezydent Kwaśniewski, jeśli dobrze pamiętam, odwoływali cały skład tego ciała i powoływali zupełnie nowy. Nie przypominam sobie, by wtedy ktoś mówił, że dokonali czystek wśród inteligencji krakowskiej.
    Powodem odwołania większości z owych 12 osób był fakt, iż od dłuższego czasu nie pojawiały się na spotkaniach komitetu?
    – Owszem. Rekordzistą jest prof. Andrzej Zoll, który nie był na jego posiedzeniu od 14 lat, a tuż za nim – Stanisław Handzlik, którego nie było tam od 12 lat. Dodam, że prywatnie cenię tych ludzi, ale to nie jest wystarczający powód, by zasiadali w komitecie, gdyż w ich wypadku stwierdzenie, że nie przykładali się do pracy w SKOZK-u byłoby oburzającym eufemizmem. Także Kazimierz Kutz nie zaszczycił SKOZK-u swą obecnością od 3,5 roku.
    W kilku przypadkach powodem odwołania były trwające postępowania karne.
    – To dotyczy Tomasza Szczypińskiego, Jerzego Adamika (chodzi o łapówkę, jaką – zdaniem prokuratury – mieli przyjąć od biznesmenów) i Jana Kubika. Ten ostatni zresztą także nie pojawiał się na posiedzeniach komitetu. Trzecim wreszcie kryterium odwołania był ewidentny konflikt interesów – chodzi o Tadeusza Prokopiuka, który jest członkiem rady nadzorczej Przedsiębiorstwa Rewaloryzacji Zabytków w Krakowie. Te kryteria odwołania i konkretne nazwiska zaakceptował profesor Franciszek Ziejka, przewodniczący SKOZK-u, kiedy spotkałem się z nim 18 lutego. Jego wątpliwości dotyczyły natomiast doc. Andrzeja Kurza, wiceprzewodniczącego, którego były rektor UJ chciał pozostawić w składzie komitetu. Prezydent się na to nie zdecydował ze względu na przeszłość pana Kurza. M.in. na fakt, iż w czasie stanu wojennego był I zastępcą szefa Radiokomitetu.
    Profesor Ziejka oświadczył, iż odwołanie tych osób nie było z nim konsultowane. Twierdzi, że był zaskoczony zmianami i zarzuca Panu kłamstwo. Dlaczego tak mówi?
    – Nie umiem odpowiedzieć. Nie rozumiem tego i jestem zbulwersowany, bo prof. Ziejka mówi nieprawdę. Dla mnie były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego zachował się niegodnie, stracił właściwość honorową, a w dodatku szkodzi komitetowi. Konsultacje w sprawie składu SKOZK-u odbywały się przecież po to, by – po pierwsze – uzupełnić i wzmocnić jego skład, o co zwracał się do prezydenta sam komitet, i po drugie – by zakończyć pewną atmosferę konfliktu politycznego, jaka panowała wokół oświadczeń lustracyjnych członków tego ciała. Jestem tym bardziej zdziwiony wypowiedziami prof. Ziejki, że omawialiśmy na tym spotkaniu każde nazwisko po kolei. I przewodniczący zgadzał się, że trzeba pozbyć się ludzi, którzy nie pracują w komitecie, bo potrzebne są osoby zaangażowane i energiczne.
    Czy w takim razie powodem takich wypowiedzi mogą być głównie antypatie polityczne prof. Franciszka Ziejki?
    – Być może. Najwyraźniej panu profesorowi zależało na wywołaniu burzy. Kogo zresztą w tym wypadku broni? Osób, które nie pojawiają się nawet na posiedzeniach komitetu albo w których sprawie toczy się postępowanie karne. Broni „martwych dusz”. Dodam, że znalazłem w papierach list prof. Ziejki do Kancelarii Prezydenta z końca 2007 roku, w którym jako propozycje do odwołania z SKOZK-u padają niemal te same nazwiska osób, które właśnie zostały odwołane. Z wyjątkiem prof. Zolla oraz Edwarda Szymańskiego. W przypadku pana Kurza prof. Ziejka proponował zaś pozostawienie go w składzie komitetu, ale odwołanie z funkcji wiceprzewodniczącego.
    Prof. Ziejka stwierdził także, że na pewno nie zgodziłby się na odwołanie kilku z tych osób, bo to są jego przyjaciele.
    – A co to za argument?! Raczej nie merytoryczny.
    Czy przewodniczący SKOZK-u powinien podać się do dymisji?
    – Według mnie powinien odejść. Niepotrzebnie doprowadził do kryzysowej sytuacji, która nie zostanie łatwo zapomniana i będzie rodzić konflikty w łonie samego SKOZK-u. Mówię to, choć dziś jestem posłem do Parlamentu Europejskiego i właściwie nie jest to już moja sprawa, bo nie pracuję przecież w Kancelarii Prezydenta. Niemniej kiedy dwa dni temu wróciłem z Brukseli, byłem zaszokowany, gdy dowiedziałem się, co powiedział prof. Ziejka. Mówię to wszystko z bólem.
    Rozmawiała Ewa Łosińska
    Prof. Ziejka: – To kłamstwo
    Prof. Franciszek Ziejka wydał wczoraj oświadczenie. „Słowa (prof. Legutki) w sprawie rzekomej mojej zgody na odwołanie 12 członków SKOZK od początku do końca są zwykłym kłamstwem, które na dobrą sprawę nie zasługuje nawet na komentarz” – napisał. „W ciągu wieloletniej mojej działalności publicznej, jako rektora UJ, a także Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, nigdy nie uciekałem się do mówienia nieprawdy. (…) Nie jestem politykiem, który musiałby ratować swoją skórę poprzez zrzucanie odpowiedzialności za swoje polityczne decyzje na innych” – napisał prof. Ziejka. (PAP)

  10. nfajw said

    Legutko kontra Ziejka. Awantura o polityczną czystkę w SKOZK

    http://www.polskatimes.pl/gazetakrakowska/stronaglowna/144759,legutko-kontra-ziejka-awantura-o-polityczna-czystke-w-skozk,id,t.html

    Dwóch profesorów szacownego Uniwersytetu Jagiellońskiego: Ryszard Legutko i Franciszek Ziejka publicznie zarzuca sobie mówienie nieprawdy, kłopoty z pamięcią, zachowania nieetyczne i działania na szkodę Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa.

    Burza rozpętała się po wtorkowym posiedzeniu Prezydium SKOZK, na którym ogłoszono odwołanie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego 12 zasłużonych członków Komitetu. Wśród skreślonych znalazły się osoby związane z Platformą Obywatleską, m.in. prof. Andrzej Zoll, senator Kazimierz Kutz i Stanisław Handzlik.

    o odczytaniu listy 12 skreślonych prof. Ziejka, przewodniczący SKOZK, nie ukrywał rozżalenia. – Nie konsultowano ze mną tych odwołań – powiedział mediom. Dodał, że gdy otrzymał listę, interweniował w Kancelarii Prezydenta RP, ale Piotr Kownacki, szef Kancelarii, wyjechał na urlop, a prof. Ryszard Legutko (PiS), delegowany przez prezydenta do spraw SKOZK-u, był w europarlamencie.

    Stwierdzenia Ziejki, że przeprowadzono czystkę polityczną, zirytowały Legutkę. Ruszył do kontrataku.
    – Nie pojmuję, jak osoba powszechnie szanowana [czyt. prof. F. Ziejka] tak jaskrawo mówi nieprawdę – oświadczył europoseł. I dodał, że Ziejka wiedział o liście osób odwołanych. – Sam ją ze mną układał! – zaznaczył Legutko.

    Prof. Ziejka po wypowiedziach Legutki natychmiast wydał oświadczenie, w którym mówi, że nie dawał zgody na odwołanie 12 członków SKOZK. W rozmowie z naszą gazetą zapewnił, że nie zamierza rezygnować z funkcji przewodniczącego SKOZK i będzie próbował wyjaśnić sprawę prezydentowi RP. Z tym mogą być jednak problemy. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, prof. Legutko od dawna utrudniał kontakty Ziejki z prezydentem Kaczyńskim.

    Szczegóły w piątkowym wydaniu „Gazety Krakowskiej”

  11. nfajw said

    Prezydent Lech Kaczyński zrobił czystkę w Krakowie

    http://www.polskatimes.pl/gazetakrakowska/krakow/144200,prezydent-lech-kaczynski-zrobil-czystke-w-krakowie,id,t.html

    Lech Kaczyński niespodziewanie odwołał 12 członków Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa.

    Wśród odwołanych z honorowego stanowiska są, obok mających procesy sądowe Jerzego Adamika i Tomasza Szczypińskiego, m.in. znakomity prawnik prof. Andrzej Zoll, senator Kazimierz Kutz i Stanisław Handzlik, legenda krakowskiej „Solidarności”.

    OSOBY, które Lech Kaczyński wykluczył, zobacz w zakładce PLIKI

    Przewodniczący komitetu prof. Franciszek Ziejka jest zdumiony zmianami, których nikt wcześniej z nim nie konsultował. – To wielkie zaskoczenie – komentuje. – Wolałbym, aby nie były to polityczne decyzje – dodaje w rozmowie z „Gazetą Krakowską”.

    – O odwołaniu dowiaduję się dopiero od was – mówi Kazimierz Kutz. – Mnie zaprosił do współpracy jeszcze poprzedni prezydent. Domyślam się, że nie jestem w guście pana Kaczyńskiego…

    Większość innych odwołanych osób zasłużyła się dla Krakowa. – Wyrządzono krzywdę prezydentowi, bo sądzę, że ktoś przygotował listę i dał mu do podpisania – dodaje prof. Ziejka.

    To nie pierwsze prezydenckie cięcia w krakowskim komitecie. Rok temu Lech Kaczyński odwołał 20 osób za niezłożenie powtórnych oświadczeń lustracyjnych. Ze SKOZK pożegnali się m.in. biskup Tadeusz Pieronek, prof. Jacek Woźniakowski i Józefa Henellowa.

    Krzysztof Jasiński, twórca Teatru STU dowiedział się o odwołaniu od nas. Jerzy Adamik, były wojewoda stwierdził, że jest mu po ludzku smutno. Niektórzy, jak Stanisław Handzik, legenda krakowskiej „Solidarności” spodziewali się odwołania.

    Komentarz Marka Bartosika przeczytasz TUTAJ

    Prof. Ziejka zamierza powołać byłych członków na konsultantów. – Chciałbym ich wiedzę i zaangażowanie dalej wykorzystywać dla dobra zabytków Krakowa. Wtedy będą mogli brać udział w pracy poszczególnych komisji, ale bez prawa głosu – mówi prof. Ziejka. – Zawsze było tak, że SKOZK jest niepolityczny. Jedynym kryterium wyboru była miłość do Krakowa – dodaje.

    Prezydent powołał 66 nowych członków SKOZK. Są wśród nich kardynał Stanisław Dziwisz, prof. Karol Musioł – rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Andrzej Tomaszewski – były generalny konserwator zabytków, wojewoda Jerzy Miller, a także Leszek Długosz, pieśniarz związany z Prawem i Sprawiedliwością.

  12. nfajw said

    Legutko kontra Ziejka
    Prof. Ryszard Legutko zarzucił w czwartek przewodniczącemu Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa prof. Franciszkowi Ziejce kłamstwo ws. okoliczności odwołania 12 członków komitetu.

    http://ww2.tvp.pl/8979,20090723921149.strona

  13. nfajw said

    Spór o skład SKOZK
    2009-07-23

    Zmiany w składzie Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa poróżniły dwóch profesorów UJ-otu: Ryszarda Legutkę i Franciszka Ziejkę.

    Prezydent Lech Kaczyński powołał 66-ciu nowych członków SKOZK-u, jednocześnie odwołując dwunastu: między innymi Andrzeja Zolla, Kazimierza Kutza i byłego wojewodę Jerzego Adamika

    Ryszard Legutko przygotowywał i konsultował listę nowych członków SKOZK, ale zdaniem profesora Ziejki, przewodniczącego Komitetu, nie informował o odwołanych osobach. Co innego mówi Ryszard Legutko. Relacja Macieja Skowronka

    Maciej Skowronek
    http://www.radiokrakow.pl/www/home.nsf/ID/DURK-7U8K8C

    Franciszek Ziejka zamierza spotkać się z prezydentem Kaczyńskim, aby przedstawić mu swoją wersję zdarzeń. Ryszard Legutko zapowiedział, że nie będzie podejmował żadnych działań w tej sprawie, gdyż jest pewny swoich racji.

    Nowi członkowie Społecznego Komitetu otrzymają nominacje 14-tego września. Wśród nich są między innymi Adam Bujak, Andrzej Chwalba, Leszek Długosz i kardynał Stanisław Dziwisz.

  14. nfajw said

    Aktualności | Kraj 2009.07.25 06:00 List prof. Ryszarda Legutki w sprawie zmian w składzie SKOZK

    KONTROWERSJE. Otrzymaliśmy list europosła prof. Ryszarda Legutki w sprawie Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa i wypowiedzi jego przewodniczącego prof. Franciszka Ziejki. Tekst drukujemy w całości.

    „Nigdy nie uciekałem się do kłamstwa” – napisał profesor Ziejka w swoim oświadczeniu sprzed kilku dni. To kolejny przykład nieprawdziwego stwierdzenia profesora w ostatnim czasie. Niektóre z tych kłamstw można łatwo udowodnić.
    Weźmy choćby autorstwo listy powołań nowych członków SKOZK i odwołań członków starych. Profesor Ziejka – cytuję za „Gazetą Wyborczą” – „twierdzi jednak, że listę stworzył nie prof. Legutko, a prezydium SKOZK już dwa lata temu. Oprócz tych osób, które są dziś nowymi członkami komitetu, była też na niej większość tych, których prezydent odwołał”. Sam profesor powiedział to wprost dla Radia Kraków: „Ja mam natomiast listy z moimi propozycjami, które trzykrotnie składałem do Kancelarii Prezydenta, no i prof. Zoll, i pan Adamik, i pozostali figurują po prostu na tych listach. Jak mogłem w związku z powyższym występować o zwolnienie ich, skoro ich widziałem w składzie SKOZK-u?”.
    Wystarczy te wypowiedzi porównać z listą, jaką profesor wysłał do Kancelarii Prezydenta RP 30 lipca 2007 r. Przewidywała ona odwołanie m.in. takich dotychczasowych członków Komitetu: Jerzy Adamik, Marek Augustyn, Bronisław Geremek, Tadeusz Grabiński, Stanisław Handzlik, Józefa Hennelowa, Krzysztof Jasiński, Aleksander Krawczuk, Kazimierz Kutz, Jerzy Lassota, Anna Oberc, Wiesław Ochman, Krzysztof Penderecki, Jan Pieszczachowicz, Tadeusz Popiela, Andrzej Stelmachowski, Tomasz Szczypiński, Nina Terentiew, Jacek Woźniakowski, Krystyna Zachwatowicz. Lista ta jest do zweryfikowania w Kancelarii Prezydenta RP oraz – jak mniemam – w krakowskim biurze SKOZK.
    Nieprawdą jest zatem, iż profesor Ziejka chciał utrzymać większość osób odwołanych ostatnim rozporządzeniem prezydenta.
    Nieprawdą jest, że lista, która stała się podstawą decyzji prezydenta, była autorstwa profesora Ziejki.
    Nieprawdą jest, że lista ta została autoryzowana przez prezydium SKOZK. Gdyby tak było, to mielibyśmy do czynienia z autoryzacją politycznej czystki obejmującej sporą część polskiej elity. Nieprawdą jest zatem, że profesor Ziejka nigdy nie uciekał się do kłamstwa.
    Ryszard Legutko
    – Nie zamierzam odnosić się do kolejnych oświadczeń pana Legutki – powiedział nam wczoraj prof. Franciszek Ziejka, przewodniczący Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków, poproszony o skomentowanie oświadczenia Ryszarda Legutki. Prof. Ziejka poinformował nas, że wysłał kurierem pismo do prezydenta Lecha Kaczyńskiego z prośbą o spotkanie, i to z nim chce wyjaśnić wszystkie wątki związane z odwołaniem niektórych członków SKOZK. Przewodniczący SKOZK podkreślił jedynie, że lista z 30 lipca 2007 r. została zaakceptowana przez prezydium SKOZK i zawierała kompleksowe zmiany w składzie komitetu. – Także wniosek o to, by prof. Andrzej Zoll został wiceprzewodniczącym SKOZK – dodał Franciszek Ziejka, według którego przedstawione wtedy propozycje zostały potraktowane wybiórczo, a więc politycznie. (GEG)

  15. nfajw said

    http://www.rp.pl/artykul/61991,358875.html
    Rzeczpospolita Igor Janke 05-09-2009

    Okopy świętego krakówka
    Igor Janke 04-09-2009, ostatnia aktualizacja 04-09-2009 18:35
    Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa pierwszy raz stał się bohaterem skandalu. Poszło o zmiany personalne dokonane przez prezydenta, ale przy okazji wyszło na jaw, że mało kogo dotąd interesowało, na jakich zasadach to zacne grono wydaje niemałe pieniądze

    „Profesor Ziejka stracił zdolność honorową!”. „Słowa prof. Legutko są zwykłym kłamstwem” – wypowiedziane w lipcu zarzuty dwóch zacnych krakowskich postaci: przewodniczącego Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa (SKOZK), byłego rektora UJ oraz byłego wicemarszałka Senatu, ministra w Kancelarii Prezydenta wywołały szok pod Wawelem. Krakowskie elity niecierpiące wszystkiego, co kojarzy się z PiS, ogłosiły alarm, kiedy pojawiła się informacja, że prezydent Kaczyński chce dokonać zmian personalnych w składzie komitetu.
    – SKOZK to ostatni bastion krakówka i Unii Wolności – ocenia eurodeputowany PO Bogusław Sonik. – Zwłaszcza tej części Unii, która zakochała się w Aleksandrze Kwaśniewskim. – To dość snobistyczna instytucja – mówi o Komitecie krakowski poseł PO i rektor Wyżej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera Jarosław Gowin. – Od początku opanował ją krakowski salon.
    „Kraków zniesmaczony aferą w SKOZK”, „Prezydent RP robi czystkę w komitecie obrony Krakowa”, „Zamach na prof. Ziejkę” – krzyczały tytuły miejscowych gazet. Otoczony nimbem szacunku i ścianą ciszy komitet nagle trafił na pierwsze strony w atmosferze skandalu, co nigdy do tej pory się nie zdarzało. Co ciekawe, na stronie internetowej SKOZK można znaleźć kilkadziesiąt artykułów o remontach zabytków, ale żadnego na temat tego konfliktu. Warto przyjrzeć się całej historii bliżej, bo wiele mówi ona o krakowskich elitach i atmosferze panującej w dawnej stolicy.
    SKOZK powołany został 31 lat temu przez Henryka Jabłońskiego, ówczesnego przewodniczącego Rady Państwa. Pierwszy raz za komuny postanowiono solidnie wspomóc Kraków w odnowie zabytków. Pieniądze pochodziły z budżetu państwa, a o ich przeznaczeniu decydować miał komitet złożony z lokalnych autorytetów i specjalistów. W zmieniającym się składzie trwał i rozdzielał pieniądze. W III RP przyznawane są one na wniosek Kancelarii Prezydenta i obciążają jej budżet. W tym roku jest to 42,5 miliona złotych………….
    Wolimy nie pytać
    Zasiadanie w SKOZK dawało wśród krakowskich elit ogromny prestiż. A ponieważ efekty prac były widoczne, nikt nigdy o nic się nie pytał, nie czepiał się, tylko podziwiał. Nie było afer, nie było kłótni ani sporów. Każdego roku kolejne kościoły i pałace odzyskiwały swój blask. Nikt w Krakowie nie ma wątpliwości, że bez ogromnych pieniędzy SKOZK miasto wyglądałoby o wiele wiele gorzej.
    – Gdyby nie SKOZK, Kraków byłby miastem walących się domów, sypiących się fasad i niebezpiecznych, gnijących podwórek, jakby z początku lat 90. – mówi Jan Rokita. – Sam z siebie Kraków nie byłby w stanie tego zrobić. Bo jest skłócony, bez potencjału, nie ma wizji ani liderów.
    Rozmawiałem z wieloma znanymi krakusami. Wszyscy wiedzą o komitecie, że gromadzi znamienite krakowskie osobistości, wszyscy wiedzą, że trzeba go kochać i szanować, bo bez niego miasto nie dałoby rady. Ale na jakich zasadach działa? Jak wydaje pieniądze? Kto kontroluje sposób wydawania? Czy stara się pieniądze pozyskać inaczej niż tylko z budżetu? Jak wymieniano do tej pory jego członków? Nikt nie był w stanie mi odpowiedzieć.
    – Wie pan, to Kraków, my o takie rzeczy wolimy nie pytać. Ważne, że jest – mówi jeden z rozmówców. – Tam jest tylu zacnych ludzi, że na pewno wszystko toczy się jak trzeba. – mówi drugi. – Musi pan pamiętać, że kiedy dawniej w CK Krakowie powoływano kogoś na jakąś ważną funkcję, obejmował ją dożywotnio i nikt już nigdy o nic się nie pytał – tłumaczy inny.
    Wszyscy podkreślają, by broń Boże nie uczynić SKOZK i Krakowowi krzywdy. Ale jak to się dzieje, że instytucja społeczna wydająca corocznie kilkadziesiąt milionów złotych nie została przez żadnego dziennikarza zapytana o obowiązujące w niej procedury?
    Kiedy prezydentem został Lech Kaczyński i zadeklarował, że chce zwiększać budżetu komitetu o 20 proc. rocznie, urzędnicy Kancelarii zaczęli przyglądać się jego działalności. Zamówiono zewnętrzny audyt, przeprowadzony na przełomie 2006 i 2007 r.
    Jak wynika z „Podsumowania działalności i analizy kryteriów stosowanych przez SKOZK” niejasne były na przykład kryteria przyznawania dotacji właścicielom na odnowę prywatnych kamienic. W kilku przypadkach decyzją prezydium SKOZK umarzano spłatę części kwot z dotacji na odnowę zabytków. Jak wynika z raportu, nie było wówczas jasne, czy prezydium może zmieniać formę dofinansowania ze zwrotnej na bezzwrotną. Poza tym ze 121 ówczesnych członków komitetu czterech było właścicielami lub prezesami firm konserwatorskich, które wykonywały prace na zlecenie SKOZK (dostały 16 proc. z 37 mln złotych). Prawa nie złamano, ale powstawały wątpliwości. W raporcie zalecono zmiany, zresztą stopniowo potem wprowadzone, co przyznają dziś urzędnicy Kancelarii.
    Przedstawiciele Kancelarii byli zapraszani na posiedzenia komitetu, podczas których organizowano długie pokazy slajdów pokazujących, jak pięknie wyglądają odnowione przez SKOZK zabytki. Jak opowiadają, wszystko robiło imponujące wrażenie. Narzekali jednak, że niewiele mogli się dowiedzieć o szczegółach merytorycznych.
    Jedna z urzędniczek opowiada taką anegdotę: – Kiedy podczas posiedzenia komitetu wstał jakiś inżynier i zaczął mówić o niejasnych procedurach wyłaniania zabytków do renowacji i firm, które miały tego dokonywać, natychmiast zaczęto go uciszać. A potem otoczono mnie szczelnym wianuszkiem, aby ten człowiek nie mógł do mnie podejść. Jeden z działaczy przekonywał mnie, że to awanturnik, a kiedy ja zapytałam, czy mimo wszystko nie warto go wysłuchać, człowiek, który wyglądał na zasłużonego działacza komunistycznego, powiedział z oburzeniem: „Czy pani wie, że ten człowiek… jest na liście Wildsteina?!” – wspomina.
    Mimo że obecny prezydent radykalnie zwiększył pulę pieniędzy wydawanych z budżetu jego Kancelarii na odnowę krakowskich zabytków, elity tego miasta nie pokochały go. A życzliwi mu miłośnicy Krakowa narzekają, że dał pieniądze, ale niewiele zmienił. – Nawet próbę zmiany składu komitetu, który mu przecież podlega, podjął dopiero po trzech latach urzędowania! – narzeka młody krakowski wykładowca.
    Do aktywnych nie należał
    Ryszard Legutko był zawsze antysalonowy, nastawiony wrogo do krakówka i prędzej czy później musiało dojść do zderzenia z Franciszkiem Ziejką, który jest z samego centrum krakowskiego salonu – mówi Jarosław Gowin. To właśnie Legutko, kiedy został prezydenckim ministrem, przejął obowiązki nadzoru nad pracami SKOZK.
    – Pomyślałem, że jako człowiek z Krakowa, z UJ, a jednocześnie minister Kancelarii Prezydenta RP, mogę spróbować zrobić tu porządek – mówi prof. Legutko. Próba skończyła się kosmiczną awanturą.
    Zresztą poprzedzały ją wcześniejsze wstrząsy. Kiedy weszła w życie ustawa lustracyjna, członkowie komitetu zostali zobowiązani do złożenia oświadczeń lustracyjnych. 20 z nich się nie zgodziło. Zgodnie z ustawą prezydent musiał ich odwołać. To samo zresztą robił premier premier Tusk w podległych sobie instytucjach. Ale media i krakowscy inteligenci uważali, że to pierwszy zamach Lecha Kaczyńskiego na komitet.
    Drugi zgrzyt powstał, gdy nowy dyrektor komitetu zaproponował, by na tablicach zakrywających remontowane budynki pojawiła się informacja, że budynek jest remontowany przez SKOZK z funduszu Kancelarii Prezydenta Kaczńyskiego. Wybuchła znowu awantura i zdjęto napisy. – Wśród krakowskiej elity dobrze jest się w każdej sytuacji dystansować od prezydenta – mówi z goryczą prof. Legutko. – gdy pada jego nazwisko, zaraz pojawiają się uśmieszki, dowcipy, kąśliwe uwagi w najlepszym wypadku milczenie.
    Kiedy Lech Kaczyński postanowił wymienić część składu komitetu, uznano to niemalże za zamach stanu. Z komentarzy wynikało jasno, że to sprawa polityczna. Że w miejsce uznanych i zasłużonych fachowców wejdą polityczni, oczywiście pisowscy, nominaci. Kazimierz Kutz na łamach „GW” objaśniał: „To czystka polityczna. Wszyscy, którzy znaleźli się na liście, nie są miłośnikami PiS. Przypadek?”. Andrzej Zoll dodał, że „choć do aktywnych członków nie należał, to Kraków i ochrona zabytków są mu bliskie, a SKOZK zawsze mógł na niego liczyć”. „Gazeta” nie sprawdziła jednak, co oznacza owo nieaktywne członkostwo. A oznacza, że Zoll nie pojawił się na posiedzeniu komitetu od 14 lat, Kutza zaś nie widziano tam od 3,5 roku.
    Trzy inne osoby z grona odwołanych mają postawione zarzuty prokuratorskie, kolejne to dawni działacze związani kiedyś silnie z PZPR.
    Przewodniczący SKOZK publicznie oświadczył, że jest zmianami zaskoczony i nic o nich nie wiedział. Profesor Legutko twierdzi, że lista zmian została z prof. Ziejką uzgodniona. – Co więcej, prof. Ziejka wcześniej przekazywał swoją listę propozycji zmian, która w dużej mierze pokrywała się z moim propozycjami – przekonuje Legutko. Rzeczywiście lista taka (datowana na 30 lipca 2007 r.) z podpisem prof. Ziejki istnieje, ale on zaprzecza, jakoby cokolwiek uzgadniał.
    Dzisiaj prof. Ziejka nie chce się publicznie wypowiadać na temat konfliktu do czasu wyjaśnienia całej sprawy z szefem Kancelarii Prezydenta. – Chcę wyciszyć ten konflikt, bo najważniejsze jest, by nie ucierpiały na tym zabytki Krakowa. Dziwię się tylko, że prof. Legutko ciągle się tym zajmuje, bo przecież teraz jest reprezentantem Wrocławia w Europarlamencie, w Krakowie nawet nie mieszka – mówi.
    Emocje towarzyszące całej sprawie były ogromne. Ryszard Legutko przez pół godziny pokazuje dokumenty i pełne emocji oświadczenia mające dowieść, że mówi prawdę. Prof. Ziejka wcześniej wypowiadał się z nie mniejszym natężeniem emocji. O profesor Marii Dzielskiej, wybitnej specjalistce od starożytnego Rzymu i Bizancjum, którą Lech Kaczyński powołał na jedną z wiceprzewodniczących, podczas posiedzenia SKOZK powiedział (cytat ze stenogramu): „ Pani profesor Dzielska – sądzę, że w Krakowie wszyscy z państwa znają ją mniej więcej – profesor historii UJ i osoba, która zaangażowana była od wielu lat w pracę przede wszystkim polityczną, ale ostatnio także i inne – naukowe”.
    – To skandaliczna wypowiedź o jednym z najwybitniejszych polskich naukowców – komentuje Legutko. – Jedyna osoba z UJ, która wydała książkę w Harvard University Press.
    Prof. Dzielska nie chciała się publicznie wypowiadać. Być może tym, co zraziło do niej prof. Ziejkę, było zdanie, jakie wypowiedziała podczas dawnego spotkania naukowców z prezydentem Kaczyńskim: –Wielu kolegów nie zdaje sobie sprawy, że choć byli uwikłani we współpracę, bo musieli przed wyjazdami zagranicznymi spotykać się z przedstawicielami służb, nic im nie grozi. Lustracja będzie dokonana w spokojnej i koleżeńskiej atmosferze.
    A prof. Ziejka, chcąc uprzedzić zarzuty o związku z dawnymi służbami, sam opublikował w uniwersyteckim kwartalniku Alma Mater tekst o swoich przygodach z dawnymi służbami, kiedy wyjeżdżał za granicę jako naukowiec. Nie wynika z nich, by poszedł na współpracę, tylko że się spotykał kilkakrotnie i rozmawiał, bez konsekwencji. Jak napisał opracowujący te dokumenty związany z PiS prof. Piotr Franaszek „widoczne są kolejne próby prof. Ziejki wyplątania się z sieci zastawianej na niego przez Służbę Bezpieczeństwa”.
    Dmuchać na zimne
    Krakowscy naukowcy, prawnicy, wykładowcy w swej większości są sprawą wymiany personalnej w SKOZK równie wzburzeni jak profesor Ziejka.
    Prof. Jan Widacki: – To powinno być ciało apolityczne, złożone z fachowców, ludzi mających pojęcie o zabytkach. Tymczasem zmiany dokonano na zasadzie parytetu politycznego. Usunięto osoby, które były jednoznacznie kojarzone politycznie, ale które trafiły tam nie z klucza politycznego, ale fachowego. Jestem zdegustowany tym, co zrobił pan prezydent. Ale jestem zdegustowany także postawą profesora Ziejki. Jeśli wymieniono mu ludzi ze składu komitetu, powinien podać się do dymisji. Trzeba mieć odwagę cywilną.
    Profesor Ziejka jednoznacznie stwierdza, że do dymisji podać się nie ma zamiaru.
    Pytałem, czy Lech Kaczyński jest pierwszym prezydentem, który dokonuje takich zmian w składzie komitetu. Tego też prawie nikt z moich rozmówców nie wiedział.
    Sprawdziłem. Aleksander Kwaśniewski wiosną 2001 r. odwołał cały skład komitetu – 109 osób i powołał nowy 121-osobowy. Poza komitetem znalazło się 32 jego dotychczasowych członków, trzy razy więcej osób niż obecnie odwołuje Lech Kaczyński. Kwaśniewski podziękował m.in. Andrzejowi Wajdzie, Jerzemu Stuhrowi, Janowi Józefowi Szczepańskiemu i Leszkowi Balcerowiczowi.
    – Wtedy nikt nie pisał o politycznych czystkach i nie krzyczał, że to zamach. Dlaczego? – pyta Lilianna Sonik, prezes stowarzyszenia Instytutu Dziedzictwa, od lat działająca na rzecz ochrony krakowskich zabytków, szefowa publicystyki TVP Info, teraz będąca na liście kilkudziesięciu osób powołanych do SKOZK.
    Uważa, że do uzdrowienia atmosfery wokół komitetu najlepsza byłaby cykliczna wymiana członków i jego władz. – Funkcje w komitecie są czysto honorowe, ale wiążą się z dużym prestiżem, a to z kolei wywołuje w Krakowie gigantyczne emocje, które bywają, co widać ostatnio, pretekstem do politycznych rozgrywek – mówi.
    Prof. Ziejka: – Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby każdy prezydent tak jak Kwaśniewski w całości odwołał, a potem powołał nowy komitet w wybranym przez siebie składzie.
    Na pytanie, czy tamte zmiany dokonane przez Aleksandra Kwaśniewskiego były niepolityczne, a te dokonane przez Kaczyńskiego są polityczne, odpowiada: – Nie chcę już tego komentować, proszę mnie nie ciągnąć za język.
    Niektórzy krakowscy konserwatorzy podkreślają, że takiej samej cyklicznej wymianie powinien podlegać Zarząd Rewaloryzacji Zespołów Zabytkowych Krakowa, który de facto decyduje, które firmy konserwatorskie otrzymają zlecenia, a także sugeruje SKOZK, jakie zabytki powinny być remontowane. Zarząd podległy wojewodzie zajmuje się finansową obsługą SKOZK.
    Do niedawna nikomu nie przeszkadzało, że w skład SKOZK wchodzili współwłaściciele firm konserwatorskich, które otrzymywały zlecenia. Dopiero pod koniec ubiegłego roku pod wpływem nacisków z Kancelarii Prezydenta postanowiono coś z tym zrobić.
    Potwierdza to prof. Ziejka: – Osobiście rozmawiałem z kilkoma osobami, w przypadku których zachodził ewidentny konflikt interesów. Nie miałem informacji o nieprawidłowościach, ale trzeba dmuchać na zimne.
    A to, że taki konflikt jest możliwy, pokazuje choćby historia Tadeusza Prokopiuka, byłego dyrektora biura SKOZK i jednocześnie społecznego sekretarza komitetu. Kiedy w lutym 2007 r. przestał być dyrektorem, trafił do rady nadzorczej Przedsiębiorstwa Rewaloryzacji Zabytków SA, firmy wykonującej wiele prac opłacanych z funduszy, jakimi dysponuje SKOZK. Dopiero w grudniu ubiegłego roku zebranie plenarne SKOZK podjęło uchwałę wzywająca do wyłączenia się z prac członków komitetu będących w sytuacji konfliktu interesów. Wtedy Prokopiuk zrezygnował ze społecznej funkcji sekretarza komitetu.
    Konserwatorzy, z którymi rozmawiałem, sugerują, że wybór firm nie zawsze odbywa się na czystych zasadach, ale obawiają się i podać swoje nazwiska, i konkretne przykłady. To podważa wiarygodność ich opowieści. Twierdzą, że nikomu nie da się nic udowodnić, ale skoro ta sama grupa ludzi od lat decyduje co roku o wydaniu mniej więcej 40 milionów, to każda złotówka, każda procedura powinna być prześwietlana po kilka razy. I nie sposób się z tym nie zgodzić.
    Odkurzacza nie oddamy
    Pytam o to prof. Ziejkę. Czy zgłaszano jakieś wątpliwości dotyczące przetargów? – Żadne sygnały o nieprawidłowościach do mnie nie dochodziły. Kiedyś do przetargu stawały jedna czy dwie formy, teraz jest ich kilkanaście, więc zawsze ktoś jest niezadowolony – mówi. I Zarząd i SKOZK przechodzą liczne kontrole i nie wykazały one żadnych nieprawidłowości – podkreśla Ziejka.
    Jest jeszcze problem osób, które są członkami SKOZK i piszą ekspertyzy za pieniądze. – To też jest konflikt interesów, ale są to fachowcy, architekci, historycy sztuki, profesorowie i gdyby ich usunąć ze SKOZK, nie byłoby kim ich zastąpić – przyznaje prof. Legutko.
    Trudno znaleźć ewidentne nieprawidłowości w sposobie wydawania pieniędzy przez SKOZK i Zarząd Rewaloryzacji. Dziwi raczej brak zainteresowanie i presji, by to wydawania było jak najbardziej przejrzyste i efektywne.
    Tomasz Merta, wiceminister kultury, generalny konserwator zabytków: – SKOZK odgrywa niezwykle ważną rolę w ochronie tego szczególnego miasta. To ciekawy eksperyment, by pieniądze publiczne były dysponowane przez ciało całkowicie społeczne. Bardzo ważne jednak jest to, by były one dobrze kontrolowane. Bo budżet SKOZK to połowa pieniędzy, jakimi dysponuje ministerstwo na ochronę zabytków w całym kraju. Dobrze by było, aby komitet też się starał bardziej intensywnie o środki z innych źródeł.
    Mniej dyplomatycznie wypowiada się Jan Rokita. – SKOZK to ssący odkurzacz przyłożony do budynku Ministerstwa Finansów w Warszawie. Gdyby to była instytucja, byłby tam menagement, montaż finansowy, biznesowe pomysły, zagraniczne inwestycje. Ale to nie jest instytucja, a tylko wielka ssąca rura. A na niej namalowane są znane i zacne nazwiska. Służą tylko do tego, by ładnie wyglądać w Warszawie, gdzie decydują o tych pieniądzach – mówi niedoszły premier z Krakowa.
    Ale – jak podkreślają niemal wszyscy bohaterowie tej historii, z wszystkich stron barykady – najważniejsze jest to, by SKOZK przetrwał, a wraz z nim finansowanie. Bo Kraków jest jeden.
    Znany krakowski wykładowca: – Awantura, którą wywołali ludzie SKOZK, to wielka burza w szklance wody. Oni są oderwani od rzeczywistości. Ciągle tkwią w sercu Unii Wolności, a UW nic już dziś nie znaczy. Mentalnie zostali w połowie lat 90., nie byli w stanie podczepić się pod Platformę, a dziś PO ich już nie potrzebuje.
    Jak dodaje Jarosław Gowin: – Ich realne zasługi są dużo większe niż ich realna pozycja. To bardzo zasłużone towarzystwo wzajemnej adoracji żyjące w coraz bardziej zamkniętej wieży z kości słoniowej.
    Rzeczpospolita

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: